Powered By Blogger

czwartek, 17 grudnia 2015

Opis tytoniu. Cz. 69: Robert McConnell Pure Virginia

Dobry wieczór.
Dzisiaj opisywany tytoń polecił mi kolega z tarfiki z Kaufbeuren na Bawarii. Pominę to, że dał mi wiele próbek, dzięki którym raczyłem się paleniem fajki przez tydzień oraz jedną z nich. Bardzo wyrafinowaną mieszankę, która już samym składem mnie zaskoczyła. Połączenie Czarnego Cavendish'a oraz Latakii. W gruncie rzeczy było to połączenie wiśni z Latakią, co podczas palenia dało bardzo zaskakujący smak i aromat. Jeśli znajdę kopertę, na pewno przytoczę Wam nazwę.
Dzisiaj szkocki producent, którego wyroby już paliłem wcześniej. Nie udało mi się zapalić czystej Virginii. Kolega powiedział, że powinna mi smakować z wielu względów. Oto poniższe z nich.
Tytoń został pocięty bardzo cienko, co pozwoliło na dokładne nabicie fajki. Przed paleniem wymaga niedługiego podsuszenia, ponieważ jest lekko wilgotny. Mimo to pali się sucho, jak przystało na Virginię.
Palenie suche, lekko kwaskowe i przyjemne. Nie szczypie jednak w język i nie przepala się po dłuższym paleniu tylko tej machorki. Palenie zakończone jest wysypaniem bardzo jasnego popiołu.
Tytoń idealny na każdą porę dnia. Od wczesnego poranka po późny wieczór.
Aromat lekko kwaskowy, a dym bardzo lekki i przejrzysty. Nie przeszkadza niepalącym i jest w pełni akceptowany.
Podczas palenia fajka nie osiąga wielkiej temperatury. Zachowuje walory smakowe do samego końca. Pali się w zasadzie bez obsługowo.
Najważniejsze- moc. Solidny średniak. Całe 5/10.
Tą mieszankę polecam do stosunkowo mocnej czarnej kawy, piwa lub czegoś bardziej wykwintnego i kosztownego- szkockiej z lodem. Bez wody i coli. Podobno Szkoci nie lubią przysłowiowego chrzczenia ich rodzimego alkoholu czymś innym, co nie jest podstawowym alkoholem.
Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz