Powered By Blogger

wtorek, 22 marca 2016

Opis tytoniu. Cz. 77: Peterson St. Patrick's Day

Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj mam dla Was świętego Patryka, który został upamiętniony przez bardzo ciekawą kompozycję tytoni. Ale zanim do tego dojdziemy, kilka słów na marginesie. Nie muszę przypominać, że Peterson jest jednym z moich ulubionych producentów tytoni fajkowych. Faktem jest, że nie wszystkie mieszanki powstają pod jego okiem. Wiele jest produkowanych na zlecenie, według unikatowych receptur w innych manufakturach. 
Wypaliłem tylko dwie puszki tej mieszanki. Jedną kupiłem sam, drugą dostałem od mojej ukochanej, która kompletnie mnie tym zaskoczyła. Jest to tytoń z serii limitowanej, jak głosi napis na wieczku puszki, z 2015 roku. Ostatnio obchodzony w Irlandii był dzień świętego Patryka, więc uznałem, że to dobry moment na przytoczenie tego tytoniu.
Po otwarciu puszki zostałem zaskoczony formą tytoniu. Luźno pocięta Virginia mieszała się między kosteczkami pociętego tytoniowego plug'a. Bardzo ciekawa forma, z którą jak dotychczas się nie spotkałem. Aromat jest słodki. Zaryzykowałbym, że nawet lekko podobny do De Luxe Mixture. Nabicie może występować w dwóch postaciach. Dodatkowym rozdrobnieniu kosteczek lub po prostu nabicie fajki odliczoną porcją tytoniu. W obu przypadkach pali się bardzo dobrze. Room note jest lekki i słodki. Palenie suche i smaczne do samego końca. Pomimo iż jest to aromat, kondensatu jest jak na lekarstwo. Nie piecze w język i nie szczypie. Moc jest stosunkowo słaba, bo według mojej skali tylko 3/10. 
W składzie znajdziemy takie tytonie jak Virginia, Burley, niewielka ilość tytoni orientalnych i średnią ilość czarnego Cavendish'a. Podczas palenia towarzyszy aromat owocowy, ostatnio nawet kolega wyczuł nutkę truskawek.
Polecam doświadczonym fajczarzom, którzy lubują się w paleniu aromatów. Wydaje mi się, że powinien przypaść im do gustu.

niedziela, 13 marca 2016

Opis tytoniu. Cz. 76: Fribourg & Treyer 34th Mixture

Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić mieszankę jednego z moich ulubionych producentów- Fribourga i Treyera (należy nadmienić, że ten tytoń powstał tylko według receptury F&T, producentem jest ktoś zupełnie inny). Tytoń zakupiłem w Jeleniej Górze na jesieni 2015 roku. Nie powiem, że nie miałem obaw, czy zawarta w puszce Latakia nie będzie przeważała. Jeśli mówimy o typowo wyspiarskich tytoniach fajkowych, mamy na myśli te z zawartością Virginii i Latakii. Ale wtedy pojawiło się pytanie, jaka będzie konfiguracja i porcjowanie tego tytoniu? 
Za wykonanie tej mieszanki odpowiada Planta- niemiecki producent tytoni (również fajkowych), która występuje w tym wypadku pod szyldem Fribourg'a i Treyer'a
Tytoń nr 34 występuje tutaj w postaci lekko związanego flake'a. Barwa tytoniu jest ciemna. Jak się dowiedziałem, prócz Latakii i Virginii, znajduje się w nim również czarny Cavendish. Prawdopodobnie został dodany dla urozmaicenia smaku i aromatu. Niestety jest go na tyle mało, że wyczucie lub próba jego wyczucia podczas palenia jest naprawdę znikoma. Łatwo się rozdrabnia i nabija fajkę. Jest to bardzo elastyczny tytoń. Pali się sucho i praktycznie nie trzeba za wiele przy nim robić. Miłośnikom typowej wędzonki z lekko kwaskową Virginią na pewno podejdzie do gustu. Aromat jest typowy dla mieszanek brytyjskich- lekko ciężka woń wędzonego tytoniu. Parafrazując jednak, jest w pełni akceptowalny przez otoczenie. Jeśli chodzi o moc, podobnie jak większość palonych przeze mnie tytoni, to typowo średni tytoń. Nadaje się na każdą porę dnia. Po paleniu nie mamy do czynienia z piekącym językiem. Świadczy to  o wspomnianej suchości palenia i bardzo małej ilości kondensatu. 

poniedziałek, 7 marca 2016

Opis tytoniu. Cz. 75: Torben Dansk Special Blending Tobacco

Dobry wieczór wszystkim Czytelnikom i entuzjastom palenia tytoniu według tradycyjnych form. Dzisiejszego wieczoru chciałbym Wam przedstawić tytoń zakupiony przeze mnie we Włoszech w Toskanii. Ceny tytoni fajkowych były stosunkowo wysokie, aniżeli w jednym z moich ulubionych regionów- Bawarii. Ten zakupiłem chyba tylko z jednego powodu, jakim była jego cena. Ponadto, jak się dowiedziałem, obniżka (i to znaczna) spowodowana była tym, że ten tytoń leżał ponad rok i nie było chętnych do jego kupna. Wiadomym jest, że każdy tytoń fajkowy potrzebuje czasu żeby bardziej dojrzeć. W tym wypadku to stwierdzenie się sprawdziło. 
W puszce znajduje się 50 gram Burley'a. Wydaje mi się, że kupno tego tytoniu akurat w Toskanii było pewnego rodzaju przeznaczeniem. Dlaczego tak twierdzę? Myślę, że w regionie słynącym z najbardziej wykwintnych win na świecie, było odpowiednie. Mógłbym przyrównać ten tytoń do dobrego, wytrawnego wina. Otwarcie puszki doprowadziło do poczucia głębi aromatu i mocy tytoniu. Ciężki aromat o lekko czekoladowej nucie połączonej z dobrze wysezonowanym tytoniem- podobnym do tytoniu zawartego w cygarach. Machorka została przygotowana ręcznie, o czym świadczy jego struktura- płatki w kształtach kwadratów i rombów. Nabija się łatwo i nie trzeba go uprzednio podsuszać. Palenie bezobsługowe i wolne. Należy jedynie pamiętać, żeby nie przeciągać żaru, bo wtedy jest jednym z mocniejszych tytoni. Mógłbym go polecić wytrawnym fajczarzom, którzy lubią mocniejsze palenie tytoniu. Aromat jest tylko lekko czekoladowy. Dominuje zapach typowy dla mocnych tytoni. Pali się sucho; nie wydziela żadnego kondensatu. Po skończonym paleniu pozostaje nam wysypać jasny popiół, co po dłuższych oględzinach i wypalaniu innych mieszanek doprowadziło mnie do założenia, że im mocniejszy tytoń, tym jaśniejszy popiół.
Moja ocena: 8/10. Polecam każdemu, ale w szczególności fajczarzom doświadczonym.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Opis fajki. Cz. 5: Big Ben Noble Pipe

Szanowni Czytelnicy.
Dzisiaj mam przyjemność przedstawić Wam bodaj jeden z najpiękniejszych prezentów, jaki dostałem od mojej ukochanej w zeszłym roku podczas pobytu w Niemczech, na pięknej Bawarii. Inne prezenty, jakimi mogłem się poszczycić możecie znaleźć tutaj. Polecam!!!
Podczas wizyty w Kaufbeuren, w zaprzyjaźnionej trafice, zakupiłem dwie puszki tytoniu. Moja ukochana, za moimi plecami przystąpiła do selekcji fajek dostępnych w sklepie. Najgorsze, a może i najlepsze jest to, że o fakcie kupna nowej bruyer'ki dowiedziałem się tuż po wyjściu ze sklepu. Byłem kompletnie zaskoczony i nie mogłem się doczekać opalania nowej fajki. Każda fajką, którą mi sprezentowała jest prezentem z głębi serca i z identyczną miłością traktuję każdy prezent, jaki od niej dostaję. 
Kiedy już mogłem rozpocząć celebrowanie opalania nowej fajki, do nabicia użyłem słodkiej Virginii od Bentley'a, którą już wcześniej opisałem. Co tu dużo mówić. Wykonanie fajki jest idealne. Rim idealnie oddaje strukturę wrzośca, lakier na główce położony bez żadnych skaz, przewód dymowy przyozdobiony jest srebrnym pierścieniem o próbie 925. Na ustniku znajduje się klasyczne "B", charakterystyczne dla fajek Big Ben.
Palenie idealne, oddające w pełni walory smakowe i aromatyczne spożywanej mieszanki. Zastosowanie grubszych ścianek główki zapobiega zbytniemu nagrzewaniu się jej podczas palenia oraz przepalania. Wnętrze komina pokryto prekarbonizatorem. Kolejna zaleta fajki to pojemność. Można w niej zmieścić dużą ilość ulubionego tytoniu. Ponadto posiada wymienny filtr 9 mm. 
W swojej kolekcji nie posiadałem żadnej holenderskiej fajki. Big Ben urzekł mnie wykonaniem i precyzją niederlandzkiego rzemiosła. Duża w tym zasługa również tego, że jest to prezent, który pali mi się za każdym razem przyjemnie i ze wspaniałymi wspomnieniami.

czwartek, 11 lutego 2016

Opis tytoniu. Cz. 74: Samuel Gawith Golden Glow

Kolejny post na dziś. Podczas pobytu we Włoszech, w pięknej i słonecznej Toskanii, obchodziłem imieniny. Tytoń od SG był właśnie prezentem, który otrzymałem. Za wybór odpowiedzialna była najdroższa, która podczas wizyty w sklepie wiedziała co lubię i w jakiej postaci. Taka była relacja, bo fizycznie do sklepu z nią nie wszedłem. Była to zaplanowana intryga. Wybór padł na Golden Glow.
Jakiś czas temu, a było to stosunkowo dawno, zakupiłem tego flake'a w 10-o gramowej torebce na spróbowanie. Pamiętałem, że była to dobra Virginia, ale w pełni przekonałem się do tej machorki po wypaleniu kilku fajek. Warunkowała to pełna puszka tytoniu.
Po otwarciu puszki wydobył się lekko kwaskowy aromat dobrze wysezonowanej Virginii w postaci flake. Płatki były na tyle wilgotne, że papierowa wkładka posiadała dużo plam nikotynowych. Strasznie wilgotny tytoń. Podsuszyłem około 30 minut, uprzednio rozdrabniając płatki. Po tym czasie mogłem rozpocząć nabijanie mojego Petersona. Ubiłem 3 warstwy tytoniu i przed opaleniem zwęgliłem jedną zapałką wierzchnią część tytoniu. Potem odpaliłem. Pierwsze wrażenie było zaskakująco pozytywne. Lekki dym, nienachalny smak stosunkowo łagodnej i wyważonej Virginii o dobrym dojrzałym aromacie. Moc pełne 5/10.
Paliłem go w towarzystwie i nikt nie skarżył się na zapach, więc jest w pełni akceptowalny i nienachalny. Do samego końca pali się ze wszystkimi swoimi walorami. Czasami jednak można poczuć małą ilość kondensatu na języku, ale nie wpływa to na jakość palenia i nie szczypie w język.
Reasumując, jest dobra Virginia od SG.

Opis tytoniu. Cz. 73: Stanislaw Blach Berry

Witajcie najdrożsi Czytelnicy. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić dosyć dobrą do palenia jeżynę. Ten tytoń paliłem jeden raz i miało to miejsce równo rok temu podczas stażu studenckiego.
Jest to mieszanka ze średniego przedziału cenowego, w której składzie znajdziemy między innymi Virginię oraz dużą ilość Czarnego Cavendish'a. Pomimo, iż nie jest to mieszanka z najwyższej półki, przysłowiowo daje radę. Zaletami są cena, jakość tytoniu, walory smakowe i aromatyczne. Ponadto należy dodać, że akurat smak i aromat to najważniejsze czynniki w całej tej mieszance. Jeśli miałbym je ocenić, ocena byłaby stosunkowo wysoka. Mocne 7/10. Po otwarciu koperty zapach jest średnio słodki. Można odnieść wrażenie, że wącha się jakąś odmianę wiśniowej machorki. Dopiero nabicie i odpalenie powoduje, że możemy w pełni delektować się słodkawym, aczkolwiek bez bez przesady słodkości, aromatem. Smak również nie jest za słodki i co wydaje się być kolejną zaletą, nie szczypie w język.
Uznałbym, że jest to dobry aromat dla początkujących.

środa, 6 stycznia 2016

Opis tytoniu. Cz. 72: Robert McConnell Scottish Blend

Dzień dobry wszystkim Czytelnikom. Dzisiejszego, prezentowanego producenta, już wcześniej paliłem. Mieszanki były bardzo dobre, warte spróbowania i co było najważniejszym, ich dostępność była duża. Aktualnie wydaje mi się, że ciężko dostać którąś z tych machorek. Osobiście od dłuższego czasu nie mogłem na nie natrafić w żadnej trafice. Mam tylko nadzieję, że to się zmieni i będę mógł ponownie zakosztować szkockiego flejka albo ciasta wprost od Roberta.
Podczas wakacji w roku 2015 razem z dziewczyną odwiedziliśmy wspaniałą pod każdym względem Toskanię. Wycieczka do Livorno zaowocowała oczywiście kupnem kilku puszek tytoniu. Podobno każdy tytoń różni się od siebie. Chodzi mi na przykład o to, że Nutty Cut Petersona był średnio wilgotny. Ten kupiony we Włoszech był bardzo wilgotny i skład był trochę bardziej zubożony o Virginię. Być może taki sort.
Wróćmy jednak do Scottish Blend. Całość mieści się w puszce 50 gramowej. Po otwarciu możemy dostrzec cienkie cięcie składników. Mógłbym to przyrównać do jednej z mieszanek Astley's, którą opiszę w następnym poście. Zapach jest ciężki i stosunkowo ostry. Zawdzięcza to tytoniom: Latakia oraz domieszkom typowo orientalnym. Nie posiada żadnego słodkiego aromatu. Jest to typowy tytoń fajkowy o walorach typowo szkockich. W dwóch słowach można go określić jako "tytoń konkretny". Dodatkowo w składzie można wyczuć kwaskowatą jasną Virginię oraz śladowe ilości Burley'a
Palenie jest suche i pełne wartości smakowych do samego końca. Nie szczypie w język, a sam aromat jest bardzo dobry i przyjemny, mimo że nie jest to tytoń aromatyzowany. Typowy szkocki blend.
Moc oscyluje w granicach 6/10. Można palić spokojnie, wtedy będzie dosyć łagodny lub rozpalić nieco mocniej, wtedy będzie lekko ostry i gryzący. 
Polecam wszystkim miłośnikom szkockich mieszanek.