Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić mieszankę jednego z moich ulubionych producentów- Fribourga i Treyera (należy nadmienić, że ten tytoń powstał tylko według receptury F&T, producentem jest ktoś zupełnie inny). Tytoń zakupiłem w Jeleniej Górze na jesieni 2015 roku. Nie powiem, że nie miałem obaw, czy zawarta w puszce Latakia nie będzie przeważała. Jeśli mówimy o typowo wyspiarskich tytoniach fajkowych, mamy na myśli te z zawartością Virginii i Latakii. Ale wtedy pojawiło się pytanie, jaka będzie konfiguracja i porcjowanie tego tytoniu?
Za wykonanie tej mieszanki odpowiada Planta- niemiecki producent tytoni (również fajkowych), która występuje w tym wypadku pod szyldem Fribourg'a i Treyer'a.
Tytoń nr 34 występuje tutaj w postaci lekko związanego flake'a. Barwa tytoniu jest ciemna. Jak się dowiedziałem, prócz Latakii i Virginii, znajduje się w nim również czarny Cavendish. Prawdopodobnie został dodany dla urozmaicenia smaku i aromatu. Niestety jest go na tyle mało, że wyczucie lub próba jego wyczucia podczas palenia jest naprawdę znikoma. Łatwo się rozdrabnia i nabija fajkę. Jest to bardzo elastyczny tytoń. Pali się sucho i praktycznie nie trzeba za wiele przy nim robić. Miłośnikom typowej wędzonki z lekko kwaskową Virginią na pewno podejdzie do gustu. Aromat jest typowy dla mieszanek brytyjskich- lekko ciężka woń wędzonego tytoniu. Parafrazując jednak, jest w pełni akceptowalny przez otoczenie. Jeśli chodzi o moc, podobnie jak większość palonych przeze mnie tytoni, to typowo średni tytoń. Nadaje się na każdą porę dnia. Po paleniu nie mamy do czynienia z piekącym językiem. Świadczy to o wspomnianej suchości palenia i bardzo małej ilości kondensatu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz