Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj mam dla Was świętego Patryka, który został upamiętniony przez bardzo ciekawą kompozycję tytoni. Ale zanim do tego dojdziemy, kilka słów na marginesie. Nie muszę przypominać, że Peterson jest jednym z moich ulubionych producentów tytoni fajkowych. Faktem jest, że nie wszystkie mieszanki powstają pod jego okiem. Wiele jest produkowanych na zlecenie, według unikatowych receptur w innych manufakturach.
Wypaliłem tylko dwie puszki tej mieszanki. Jedną kupiłem sam, drugą dostałem od mojej ukochanej, która kompletnie mnie tym zaskoczyła. Jest to tytoń z serii limitowanej, jak głosi napis na wieczku puszki, z 2015 roku. Ostatnio obchodzony w Irlandii był dzień świętego Patryka, więc uznałem, że to dobry moment na przytoczenie tego tytoniu.
Po otwarciu puszki zostałem zaskoczony formą tytoniu. Luźno pocięta Virginia mieszała się między kosteczkami pociętego tytoniowego plug'a. Bardzo ciekawa forma, z którą jak dotychczas się nie spotkałem. Aromat jest słodki. Zaryzykowałbym, że nawet lekko podobny do De Luxe Mixture. Nabicie może występować w dwóch postaciach. Dodatkowym rozdrobnieniu kosteczek lub po prostu nabicie fajki odliczoną porcją tytoniu. W obu przypadkach pali się bardzo dobrze. Room note jest lekki i słodki. Palenie suche i smaczne do samego końca. Pomimo iż jest to aromat, kondensatu jest jak na lekarstwo. Nie piecze w język i nie szczypie. Moc jest stosunkowo słaba, bo według mojej skali tylko 3/10.
W składzie znajdziemy takie tytonie jak Virginia, Burley, niewielka ilość tytoni orientalnych i średnią ilość czarnego Cavendish'a. Podczas palenia towarzyszy aromat owocowy, ostatnio nawet kolega wyczuł nutkę truskawek.
Polecam doświadczonym fajczarzom, którzy lubują się w paleniu aromatów. Wydaje mi się, że powinien przypaść im do gustu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz