Niewątpliwie temat fajkarstwa i fajczarstwa warty jest opracowywań i badań. Na palcach jednej ręki można zliczyć publikacje poświęcone tej tematyce. Wartym wspomnienia, a raczej wliczenia do listy publikacji ważnych jest książka wspomniana w tytule tego posta.
Z góry chciałbym Was przeprosić za wszelkie błędy, jakie popełniłem w tym krótkim eseju. Przyznaję, że zgłębiam tę tematykę, a wszelkie publikowanie tekstów ma na celu porządkowanie zdobytej wiedzy. Pamiętajcie też, że wszelkie komentarze są mile widziane; i te krytyczne, i te pozytywne. Za wszelkie błędy językowe i ewentualne merytoryczne odpowiadam ja sam.
Prawdopodobnie tytoń został sprowadzony do Europy już po pierwszej wyprawie Kolumba do Ameryki, co miało miejsce w 1492 roku. Wspomina się, że podczas pobytu w Nowym Świecie, Europejczycy palili suszone liście z tubylcami. Wspominali o tym członkowie załogi Kolumba z 6 listopada 1492 roku. W publikacji Dym. Powszechna historia palenia, autorzy wstępu- Gilman i Xun stawiają tezę, że pomiędzy latami 1492- 1514 nastąpiło zderzenie dwóch kultur palenia. Mniemam, że jest to pewnego rodzaju symboliczne przekazanie pewnej tradycji i fragmentu kultury Nowego Świata nowym przybyszom. Rok 1492 był zatem sprowadzeniem tytoniu do Europy przez Kolumba.
Pewnym jest odkrycie Ameryki przez Kolumba (choć jako historyk muszę dodać, że nie był on pierwszym Europejczykiem w Ameryce; już w średniowieczu w Ameryce Północnej pojawili się Wikingowie) i nazwanie nowo odkrytych ziem Ameryką przez Amerigo Vespucciego (choć i na tym polu pojawiają się nieścisłości, czy faktycznie istniała taka osoba, czy też opisy podróżnicze Vespucciego zostały napisane przez wielu odkrywców- podróżników i wydane pod nazwiskiem Amerigo Vespucci. Przyjmijmy jednak, że istniał.) w początkach XVI wieku. Pewnym także pozostaje podział stref wpływów na ziemiach dzisiejszej Ameryki Południowej na mocy traktatu z Tordesillas z 1494 roku. Ale czy pewnym pozostaje obecność tytoniu w Europie dopiero od 1492 roku? Wszak na Bliskim Wschodzie oraz Azji także palono pewne mieszanki i susz. Na tej podstawie można twierdzić, iż tytoń lub inne pochodne mieszanki mogły pojawić się właśnie stamtąd i to długo przed rokiem wyprawy Kolumba. Odpowiedzi jak na razie udzielić nie mogę, ponieważ nie udało mi się jej jeszcze poznać. Pytanie o możliwość przywędrowania tytoniu do Europy ze Wschodu, pozostaje jak na razie dla mnie pytaniem retorycznym.
Na podstawie rękopisów z wypraw Kolumba, wydanych przez Barolomea de Las Casas w 1514 roku można poznać instrukcję, a w zasadzie relację, jak palono tytoń i jaki wpływ miał on na organizm. Zauważa się, że podczas palenia "dym przechodził przez ciało i powodował, że zmęczenie odchodziło od palacza". Osobiście zauważam odurzający wpływ nikotyny. Osoby, które nigdy nie paliły, zapewne po pierwszym pełnym paleniu, również były odurzone. Taki wpływ na organizm posiada nikotyna. Pośrednio więc można wywnioskować, że opisywano nikotynę na zasadzie odurzenie- nikotyna, odejście zmęczenia- pobudzenie- nikotyna.
W publikacji wspomniano także o tym, od kiedy w Ameryce Środkowej i Południowej palono tytoń lub substancje pochodne. Wymieniono daty 5000- 3000 lat p.n.e. Spożywanie liści tytoniu miało wtedy podłoże rytualne oraz oczyszczające. Gilman i Xun wymieniają, iż palenie miało na celu uzdrowienie, leczenie, wypędzanie złych duchów. Siła nikotyny oraz jej wpływ na organizm powodowały pewnego rodzaju otumanienie. Zaburzało ono na pewien czas logiczne postrzeganie świata (ze względu na moc mieszanki) oraz powodowało pobudzenie lub osłabienie (w zależności od ilości spożytego tytoniu). Myślę, że to było jednym z głównych czynników rytualnego charakteru rośliny, zwanej przez Indian- Nicotiana rustica. Chciałbym postawić pytanie, czy rytualny wpływ mieszanki nie miał na celu manipulacji drugim człowiekiem poprzez jego odurzenie, a wytłumaczeniem tego miał być charakter rytualny całej ceremonii?
Powszechnie można przyjąć, że tytoń zagościł w Europie pod koniec XV wieku. Ponownie nawiązując do książki Dym..., palenie utożsamiano podobnie jak w Ameryce, z lekarstwem. Można zatem zauważyć, że poniekąd przejęliśmy wzorce z tradycji Indian i przyjęliśmy tytoń jako panaceum. Kontynuując temat, Gilman i Xun doszli do konkluzji, że "Coś co bierze początek od rytuałów i medycyny, staje się częścią kultury elitarnej, by wreszcie przyjąć się w całym społeczeństwie".
Początkowo palenie zarezerwowane było dla elit, co wiązało się z ceną rośliny, ponieważ jej dostępność wiązała się z importem. Kiedy stała się powszechnie dostępna, jej cena uległa gruntownej zmianie. Dostępność stała się szersza, a to z kolei doprowadziło do upowszechnienia się palenia w społeczeństwie.
Dopatrywano się w tytoniu leku na wszelkie schorzenia, a piewcami tych teorii byli m.in. Nicolas Monardes i Thomas Hariot. Ten ostatni wspominał, że widział Indian wciągających dym przez rurkę zrobioną z gliny. Zapisał to w swoich notatkach z podróży do Nowego Świata w 1586 roku.Tytoń w Anglii pojawił się już za panowania Elżbiety I, a produkcja fajek glinianych rozpoczęła się na dobre pod koniec XVI wieku.
Na przestrzeni XVII wieku tytoń stał się ogólnodostępny oraz był jednym z głównych towarów importowanych i spożywanych powszechnie. Palono fajki skrycie i na pokaz, niezależnie od płci. Zapach tytoniu uznawany był za zapach gentelmana. Jedynym co różniło warstwy społeczne na gruncie palenia fajki był surowiec, z jakiego ją wykonano. Analogicznie, warstwy niższe paliły go w fajkach glinianych, bogatsze w drewnianych, niekiedy bogato zdobionych lub nawet rzeźbionych. Początkowo palenie określono terminem upojenie na sucho, którego autorem był jezuita Jakob Balde. Termin palenie pojawił się długo potem, bo dopiero w XVIII wieku.
To na razie tyle tytułem krótkiego wstępu do historii kultury palenia fajki. Niebawem zamieszczę kolejny fragment nawiązujący do palenia w XVIII wieku, również prezentując ogólny zarys. Bardziej szczegółowo skupię się na konkretnych zagadnieniach po tym, gdy uda mi się przedstawić całość historii palenia do czasów współczesnych włącznie.
Literatura:
Dym. Powszechna historia palenia, praca pod red. Sandera L. Gilman'a i Zhou Xun'a, przeł. Jagoda Sochoń- Jasnorzewska, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2009, s. 9- 15.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz