Powered By Blogger

piątek, 2 maja 2014

Opis tytoniu. Cz. 23: Robert McConnell Scottish Cake

Teraz z kolei chciałbym Wam przedstawić tytoń, który w tym roku stał się dla mnie chyba najważniejszym tytoniem fajkowym jaki kiedykolwiek paliłem. Był on prezentem dla mnie z okazji drugiej rocznicy związku z moją dziewczyną. Kiedy go dostałem, byłem bardzo zaskoczony. Mimo wszystko wiedziałem, że jest to prezent (jak każdy inny, który dostałem) od serca. Nie paliłem go od końca lutego tego roku. Jeżeli dojdę do wniosku, że będę musiał go zapalić i odświeżyć sobie pamięć o nim zapowiadam, że będzie to jakaś szczególna okazja, by nie narazić tej mieszanki na pewnego rodzaju profanum.
Jak pisałem wcześniej, z każdym tytoniem wiążą się wspomnienia; zazwyczaj miłe i przyjemne. Również z tym takowe są związane, lecz różnica polega na tym, że jego dotyczą wspomnienia doskonałe. Podczas palenia tej mieszanki wydaje mi się, że chyba najlepiej udawało mi się skupić wszystkie myśli. Najbardziej mnie kołysał w spokoju i natchnieniu. Być może wpływ na to miał fakt, że dostałem go od osoby, którą darzy się czymś więcej niż koleżeństwem? Myślę, że może to mieć bardzo duży wpływ na formowanie mojej opinii o tej machorce. Dodałbym też, że to prezent z serca i być może to też na nią pośrednio wpływa. Zatem, miłość + serdeczność= ważna mieszanka. Dobrze, dosyć już filozofowania. Przedstawiam Wam moją ulubioną machorkę- Scottish Cake.
Ten tytoń znajdował się w puszce mieszczącej 100 gram mieszanki. Zamykany jest jak puszka orzeszków, ale po oderwaniu metalowej przysłony pozostaje nam hermetyczna przykrywka, która nie pozwoli tytoniowi wyschnąć i stracić na smaku. Daje się wyczuć Virginię i lekki, ale naprawdę bardzo lekki posmak miodu. W składzie znajdziemy jeszcze Carolinę i Perique, dla wzmocnienia smaku. Podczas palenia do samego końca zachowuje wszystkie walory smakowe, aromatyczne oraz nie traci na mocy. Po pełnym nabiciu, do samego końca pali się sucho, nie szczypie w język, wydziela bardzo przyjemny room note. Co do czasu spalania, pali się długo i przyjemnie. Moc jest średnia, aromat lekki i przyjemny.
Za oknem pada i wieje. Ten tytoń również i na taką pogodę wydaje się być idealny. Gwarantuje długą i niepozbawioną niczego przyjemność palenia i rozmyślania.
Komu polecam? Bez względu na zamiłowania, upodobania i nawyki, każdemu, kto lubi angielskie mieszanki. Tutaj może zostać zaskoczony brakiem Latakii. Nic nie szkodzi. Całość wspaniale współgra ze sobą, tworząc wspaniałą harmonijną mieszankę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz