Dzień dobry wszystkim. Majówka dobiegła końca, pora więc na porcję kolejnych recenzji tytoni, których zakosztowałem i pewnie do wielu jeszcze wrócę. Dzisiaj mam przyjemność przedstawić Wam mieszankę poleconą mi przez właściciela trafiki- Piotrka (ukłony i podziękowania za pomoc w dokonaniu wyboru tytoniu).
Tytoń zakupiłem niedawno. Wybrałem się do trafiki kupić moją mieszankę- Barsdorf's Cherry, o której już pisałem, i która jest bardzo bliska mojemu sercu. Piotrek powiedział, że palę tyle tego Barsdorf'a, że może dałbym się namówić na McCormick'a, na pewno się nie zawiodę. Przyznam, że faktycznie nędznym byłoby palić non stop ten sam tytoń, o tym samym smaku i aromacie. Od czasu do czasu trzeba wyjść z monotonii, żeby ulubiony mix się nie przejadł. Nie zawiodłem się.
Natychmiast po otwarciu koperty do naszego nosa dochodzi aromat wiśni i whisky. Przyznam, że podobna moc zapachu przytrafia się tylko i wyłącznie przy duńskich tytoniach, ale tutaj machorka ma zupełnie inną konsystencję. Tytoń jest suchszy niż w Duńczykach pomimo, że aromat jest do nich podobny. Nabiłem jedną fajkę, za jakiś czas drugą i ponownie trzecią. Smakowałem, rozkoszowałem się, sprawdzałem moc i doszedłem do wniosku, że ten tytoń jest mieszanką kompletną. Cóż o niej napisać; posiada moc, aczkolwiek do najmocniejszych się nie zalicza- gwarantuję, bardzo sycący tytoń. Aromat wręcz przyjemny i nie nachalny, nie usłyszałem jeszcze żeby ktoś mi powiedział, że śmierdzi lub jest nieprzyjemny. W smaku wychwytuje się i wiśnię, i whisky. Wszystko to zależne jest od rodzaju palenia, podczas którego cała zawartość tytoniu bardzo przyjemnie ze sobą współgra. Ostatnią, chyba jedną z najważniejszych rzeczy jest to, że pali się sucho i do końca zachowuje wszystkie walory smakowo- aromatyczne.
W składzie znajdziemy: Burley, Kentucky i Virginia.
Komu bym polecił? Absolutnie wszystkim, bez względu na upodobania i zamiłowania. Mieszanka idealna dla każdego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz