Dobry wieczór wszystkim. Kolejny raz po kolejnej dłuższej przerwie chciałbym Was uraczyć opisem mieszanki, którą namiętnie paliłem przeszło 3 razy. Co wpłynęło na opieszałość publikowanych przeze mnie opisów? Odpowiedź jest raczej mało problematyczna. Nadmienię tylko, że aktualnie mam mało czasu na przyjemności i zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnimi czasy pojawia się bardzo mała ilość recenzji. Postaram się jednak "nadgonić" tempo i publikować więcej, o ile wyda się to bardziej możliwe, aniżeli jest teraz. Przejdźmy zatem do opisu.
Wspominałem Wam w jednym z poprzednich postów, że od jakiegoś już czasu nie spotkałem się z Barsdorf'sem Black Virginia. W zamian za to, możemy za te same pieniądze otrzymać mieszankę Bright Virginia. Jedyny szkopuł, jaki od razu nas uderza to masa. Poprzednio mogliśmy delektować się tytoniem o łącznej wadze 50 g. Tutaj wynosi ona 40 g. Wspominałem Wam również o destrukcyjnej mocy Czarnej Virginii, której doświadczył mój kolega i co potwierdzili jego lokatorzy. Teraz Was zaskoczę. Wraz ze zmianą masy i rodzaju składnika podstawowego i w zasadzie jedynego, zmianie uległa również jego moc. O ile Black Virginia była tytoniem, który zwalał z nóg, o tyle Bright Virginia jest lekka i dużo słabsza. Czy jest to korzystne? Myślę, że niekoniecznie. To, co było głównym atutem tej mieszanki, odeszło bezpowrotnie.
Natychmiast po otwarciu koperty, z jej wnętrza wydobywa się standardowy zapach jasnej Virginii. Konsystencja mieszanki jest wysuszona i bardzo dobrze układa się w fajce. Palenie udaje się dokończyć bez ponownego odpalania i zaciągania się od czasu do czasu kondensatem. Może to mieć związek z tym, że takowego kondensatu ta mieszanka nie posiada, ponieważ nie jest to tytoń aromatyzowany i nie jest raczej afrodyzjakiem działającym na zmysły, czy to palacza, czy też obecnych podczas palenia. Moc jest stosunkowo słaba; być może ja ją tak odbieram, a wytłumaczeniem może być to, iż paliłem i lubię palić mocne mieszanki. W moim ujęciu jest to tytoń słaby w mocy, o słabych walorach aromatycznych. Dla otoczenia jest po prostu neutralny. Jeśli pali się go w pomieszczeniu, po zakończonym paleniu bardzo szybko można pozbyć się zapachu. Wniosek zatem jest jeden, room note neutralny, niedrażniący.
Komu bym go polecił? W zasadzie wszystkim entuzjastom palenia, żeby sami ocenili na ile pasuje im ta machorka. Polecam również wszystkim, którzy lubią palić samą Virginię, przygotowywaną na różne sposoby w ramach porównania. Zapewne powrócę jeszcze do tej mieszanki i jeśli nasuną mi się nowe wnioski, niezwłocznie Was poinformuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz