Szanowni czytelnicy, entuzjaści palenia fajki i miłośnicy zdobywania wiedzy dotyczącej zjawiska kulturowego, jakim niewątpliwie jest ta metoda spalania tytoniu. Witam Was po dłuższej, trwającej ponad 3 miesiące przerwie. Przez ten czas nie było mnie w Polsce. Brak dostępu do internetu spowodował opieszałość w publikacji kolejnych postów. Czas ten spożytkowałem, prócz pisania pracy magisterskiej, na smakowanie nowych mieszanek fajkowych tytoni. Próbowałem zarówno tych tańszych, jak i droższych i w każdym przypadku nie zawiodłem się. Częstotliwość publikacji teraz powinna być większa, i jak myślę, już bardziej dojrzała. Z czasem nauczyłem się więcej, ale jeszcze nie poznałem wszystkiego. Myślę, że tyle tytułem wstępu wystarczy.
Dzisiaj mam dla Was tytoń o konsystencji typowo duńskiej. Gramatura- 50g, bardzo wilgotna faktura mieszanki. Zanim przeczytałem skład tego blend'u, byłem pewny że całość to kompozycja czarnego Cavendish'a i Burley'a. No nic. Nabiłem, odpaliłem i poczułem bardzo delikatną Virginię z nutką czarnej wiśni. Podobnie przedstawiał się aromat z koperty. Czułem tylko lekki wiśniowy zapach. Warto też nadmienić, że przed paleniem warto go podsuszyć w temperaturze pokojowej przez około 20 minut. Będzie bardziej suchy i lepiej uwydatni się jego moc.
Mimo wszystko, moc jest bardzo słaba. Oscyluje w granicach 3/10. Wszystko rekompensuje dobry i delikatny room note. Nie narzuca się, nie drażni i co najistotniejsze, nikomu nie przeszkadza. Pali się nadzwyczaj wilgotno. Podczas palenia można od czasu do czasu skosztować kondensatu. A tego jest tutaj pod dostatkiem.
Komu bym go polecił? Miłośnikom bardzo lekkich tytoni i typowych duńskich aromatów. Osobiście, jak już wspominałem, preferuję mocniejsze mieszanki. Także teraz nabiję swojego Chacom'a Rattray'sem Stirling Flake, a Wam życzę miłej lektury i przyjemnego niedzielnego popołudnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz