Na dziś to ostatni opis mieszanki, za której wybór nie ja jestem odpowiedzialny. Nie ma sensu się nad tym rozwodzić, bo co jak co, to był wybór trafny.
Tutaj z kolei, w porównaniu z postem poprzednim, mamy do czynienia z typową duńską mieszanką. Napis na wieczku "mówi", że to jest domowa kompozycja Stanwell'a. Ponadto ta mieszanka zdobyła złoty medal na spotkaniu fajczarskim lub targach tytoniowych w Rzymie w 1983 roku. Jest to tytoń w całości sporządzony ręcznie. Producent deklaruje, że to blend dla koneserów.
W cenie otrzymujemy standardowo 50 gram machorki. W składzie znajdziemy Virginię (dla uzyskania mocy), Burley'a (dla lekkiej słodyczy) oraz ciemno- palony tytoń Kentucky (dla ostrości). Aromat został podkreślony przez tytonie orientalne.
Wrażenia po otwarciu puszki są następujące. Najpierw wyczuwa się aromat jasnej Virginii, która prawdopodobnie była sezonowana w dębowych beczkach. Odniosłem takie wrażenie, ponieważ wcześniej paliłem Peterson'a Irish Oak'a i aromat wydał się bardzo podobny. Ba! Nawet identyczny. Następnie czuje się lekką słodycz i faktyczną nutkę tytoni orientalnych. Kentucky pojawia się dopiero podczas palenia.
Konsystencja jest umiarkowanie sucha. Nie należy dodatkowo podsuszać. Od razu można nabić bruyer'kę i delektować się paleniem.
Moc waha się między 3-4/10. Można oczywiście rozpalić mocniej. Struktura tytoniu i palenie w tym przypadku nie wpływają na nagrzewanie się fajki. Room note jak najbardziej zadowalający i zachwycający. Wielu, przy których paliłem mówiło, że ładnie pachnie. Dym jest lekki. Jeżeli zdecydujemy się zapalić w pomieszczeniu, szybko się wywietrzy i pozostawi bardzo lekki i przyjemny słodkawy zapach.
Bez żadnych wyjątków polecam każdemu. Miłośnikom aromatów oraz wszystkim ciekawym tej złotej mieszanki Stanwell'a.
Dobrej nocy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz