Dobry wieczór. Peterson Irish Flake. Zniewolił i zawładnął moją duszą.
Otwarcie puszki było dla mnie wielką tajemnicą. Spodziewałem się stosunkowo mocnej i lekko gryzącej mieszanki. Standardowo, jak to bywa z Peterson'em, każda mieszanka posiada coś szczególnego, a zarazem podobnego do innych kompozycji. Jest to moim głównym schematycznym założeniem, że spodziewałem się mocy i konkretnego aromatu. Peterson nie zawiódł.
50 gram tytoniu we flake'u, starannie ułożonym w puszce. Po otwarciu wyczuwa się typowy aromat dla trzech rodzajów Virginii. Na puszce można przeczytać skład. Znajdziemy w nim suszoną powietrzem Va, suszoną w piecu Va oraz ciemno paloną jej odmianę. Całość rekomendowana jest dla doświadczonych fajczarzy. Cały skład świadczy o pełnej mocy całej mieszanki. Dodałbym, że wyczułem lekką ilość Perique, ale to moje osobiste spostrzeżenie. Ponadto tytoń kruszy się idealnie i bardzo dobrze układa się w fajce. Jest wystarczająco suchy.
Moc jest naprawdę dobra. Solidne 6/10. Dym jest lekki i posiada lekko słodkawą nutkę. Zaletą tego blend'u jest możliwość zaciągnięcia się pomiędzy pyknięciami. Uwierzcie mi, jest czym. Czasami można odnaleźć w nim nutkę pikanterii. Zazwyczaj uwydatnia się przy mocniejszym paleniu i rozpalaniu tytoniu. Nie wpływa to na jakość palenia. Do samego końca pali się sucho i wytrawnie. Ten tytoń zaspokaja głód na naprawdę długi okres czasu. Podczas użytkowania go, wypalałem trzy fajki dziennie.
Polecam wszystkim miłośnikom mocniejszych mieszanek i wielbicielom irlandzkiego rzemiosła fajkarskiego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz