Witajcie po bardzo długiej przerwie. Postanowiłem zamieścić na swoim blogu opis kolejnych mieszanek, których podczas wakacyjnej przerwy udało mi się spróbować. Nie ukrywam, że podczas 4-o miesięcznych wakacji wypaliłem wiele mieszanek. Każda była inna, każda smakowała inaczej i każda pozostawiła po sobie trwały ślad w przysłowiowych kubkach smakowych. Szanowni Czytelnicy, mam przyjemność przedstawić Kentucky Bird.
Tytoń okazał się prezentem, który dostałem na Bawarii w sierpniu tego roku. Był on podziękowaniem za trud włożony w pewną sprawę, która mam nadzieję, a w zasadzie jestem pewien, zakończyła się pozytywnie. Początkowo byłem lekko zdziwiony, ponieważ zauważyłem, że w składzie znajduje się domieszka naturalnych kwiatów...
Jak możecie spostrzec, na okładce koperty widnieje symbol tej machorki. Przedstawia on kardynała, który jest także symbolem stanu Kentucky. Co ciekawe sam stan słynie także z uprawy i eksportu tytoniu. Ponadto niegdyś stan ten przynależał do Wirginii, która również z uprawy tytoniu słynie. Tutaj muszę się powołać na historię osadnictwa brytyjskiego w Ameryce Północnej (w skrócie). Jak każdy wie, nazwa stanu Wirginia pochodzi od przydomka królowej Elżbiety I. Również z tych terenów do Wielkiej Brytanii importowano liście tytoniu na przestrzeni XVI i XVII wieku. Później dopiero zajęto się aromatyzowaniem oraz zmianą sezonowania/ suszenia tytoniu, co w konsekwencji doprowadziło do pojawienia się różnych odmian tytoniu, smaku tych odmian i mocy. Dzisiaj ten tytoń nazywany jest po prostu Virginia. Ale o tym dosyć, kto jest bardziej zainteresowany historią- doczyta.
Jest to tytoń w typowo amerykańskim stylu na co wskazują: nazwa, skład oraz symbol (mieszanki i stanu). Konkretnie w składzie znajdziemy jasną Virginię, suszone w słońcu tytonie z Kentucky (troszkę mocniejsze) oraz domieszkę naturalnych kwiatów. Jest to tytoń bardzo lekki i przyjemny zarówno dla fajczarza, jak i dla otoczenia. Jeszcze przed jego zapaleniem można dojść do konkluzji, że będzie on jednym ze słabszych mieszanek, ponieważ został (jak głosi etykieta) wyprodukowany w Danii. Konsystencja jednak nie wskazuje na to, by był to typowo duński tytoń.
Moc określam w skali 3/10, room note 7/10. Jest bardzo słodki, dym nie jest za gęsty i co najważniejsze nie ma w nim zbyt wiele kondensatu przez co pali się sucho. Kwiaty nie wpływają raczej na walory smakowe. Ich ilość jest na tyle mała, że można wyczuć kwiatową nutkę tylko w aromacie. Podczas palenia można jedynie poczuć smak wanilii.
Gwarantuję, że powinien przypaść do gustu każdemu fajczarzowi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz